poniedziałek, 6 maja 2013

Aptekarz w turbanie pozdrawia Polske!

Chandigarh! Bylam tutaj cztery lata temu, nic sie nie zmienilo... te same sklepy, lokale a w nich ulubione dania, butter chicken, paneer tikka masala, palak paneer, tandoori chicken, wszystko oblednie ostre, wszystko pyszne, ta sama apteka, w niej te same antybiotyki sprzedawane na sztuki:), ten sam sprzedawca warzyw, krawiec, moje dawne mieszkanie stoi jak stalo...
Chodzimy i sprawdzamy kazdy sektor w poszukiwaniu moich wspomnien.
Zabudowa miasta zasluguje na uwage, gdy spojrzy sie z satelity wyglada jak ogromna tabliczka czekolady, rowno podzielona na kostki. Kazdy sektor ma numer i wymiar 800 m x 1200 m. Pewnien szalony urbanista z Francji do spolki z polskim inzynierem w latach 50-tych, zaprojektowali i zbudowali miasto idealne. Z kazdego punktu sektora mozna dojsc do innego w 10 min, jest szkola, swiatynia, plac handlowy, czyli teoretycznie to, co potrzebne do codziennego zycia. Drogi miedzy sektorami nazywam autostradami, sa to bardzo przepustowe dwupasmowki. Adresy to np. 37b numer 127, wszystko wiec da sie znalezc bez planu miasta. Mnostwo parkow i zieleni. Ideal? To jednak wciaz Indie! Szans na ideal nie ma:)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozne roznosci Indii

Pora na glowny filar turystyki w Indiach. Ogromny grobowiec Pani Mahal :)




Jest przeogromny, caly z marmuru, wypelniony po brzegi ... turystami.
Horda ludzi spaceruje wokol, bez watpienia przepieknej budowli, jaka jest Taj Mahal. Samo miasto Agra, w ktorym znajduje sie grobowiec jest sredniej wielkosci glownie muzulmanskim miastem. Nic wiecej nie trzeba pisac.
Na uwage zasluguje jednak cena biletu wstepu. Pomimo, ze dla nas europejczykow nadal nie jest wygorowana (750Rs = 45zl) to nerw bieze jak sie widzi indyjska cene biletu. 20 rupi (1.2 zl) !! Cena ta jest niewyobrazalnie mala nawet dla hindusow.



Transport w Indiach o dziwo dziala. Koleje sa szybkie i odjezdzaja punktualnie. Z przyjazdem juz jest gorzej. Sama jazda jest przyjemna. Brytyjczycy jak zbudowali tak jest do dzis, Hindusom nie udalo sie na szczescie wprowadzic od 100 lat wielu zmian :)


Trzecie pietro w wagonie daje gwaracje, ze kolo ciebie nie usiadzie tuzin ludzi


Odleglosci spore, czego wogole nie czuc zza okien wagonu. Samo kupno biletu to jednak walka na lokcie i slowa. Don Kichot mial latwiej walczyc z wiatrakami niz my turysci walczyc z ludzmi w okienkach kas. Bo ilez mozna byc odsylanym do kasy, ktorej nie ma? Czasami trwa to 0,5 h a czasami odchodzimi tylko z niczym. Jak tu sie plapacz skoro biletow pierwszej klasy jest do wyboru 1A, 2A, 3A, SL, a do tego jeszcze druga klasa, lista kolejkowa a na dodoatek jakies rezerwy dla turystow! Pojecie kolejki jest czyms abstrakcyjnym, chyba ze w poblizu znajduje sie kij samobij. Na ten narod jest jedna rada. Jak ktos stoi za plecami indusa w mundurze z kijem banbusowym (warunek konieczny) to na peronie spokoj i cisza. Wszystkim trzeba sterowac i poganiac...

... wymowe tez lepiej podac w nawiasie



W Delhi nieoczekiwanie dostalismy kontakt do znajomego Madzi sprzed 4 lat. Niespodzianka tym wieksza ze spedzilismy u niego 3 dni, a to juz inny wymiar Indii. Wsiadasz do klimatyzowanego auta i brudne Indie sa kolo cibie. Juz nie jestes ich czescia. Dziwnie jak czlowiek szybko potrafi sie przystosowac do lepszego. W domu czeka kucharz, ktory przygotuje co zechcemy. To nic, ze omlet robi sie w 1,5 h a kawa w 25 minut. Tu wszyscy maja czas. Jest super.
Spokojnie zwiedzamy Delhi.





środa, 24 kwietnia 2013

Varanasi, memento mori

O tym miejscu juz pewnie nie jeden wieszcz cos napisal. Co by nie czytac i jakby nie napisac zdecydowanie warto tu przyjechac. Jedni odkrywaja tu siebie w szkolach metydacji, inni zachwycaja sie religijnoscia i obrzadkiem hinduizmu, a nastepni mowia "mamo zabierz mnie stad". Pewnym jest, ze tego miasta sie nie zapomni i nie pomyli z zadnym innym.



Varanasi, jedno z pieciu swietych miast dla Hindusow. Waskie i bardzo waskie uliczki sprawiaja wrazenie mrocznego miasta niczym z filmow Hitchcock`a. 




Za kazdym rogiem czai sie swiatynia, w ktorej odprawiane sa modly. Rzeka od czasu do czasu porywa fragmenty jakies wiezy koscielnej lub innego budynku. 



No, to tyle z Sienkiewiczowskiego opisu.
Z turystycznego punktu widzenia Varanasi znane jest z rytualnych kapieli w swietej rzece Ganges. Masa hindusow przyjezdza, aby oczyscic sie, doznac jakiegos catarsis w swietej wodzie. Nad rzeka odprawiane sa modly. Widok ciekawy. 





 

 

Drugim fenomenem tego miejsca jest palenie cial w celu oczyszczenia duszy. Jest jedno "krematorium" nad rzeka i co tu sciemniac, praca wre na calego. Wokol pelno drewna, palaczy, krow, malp, psow etc. 
Pierwsza nasza mysla byla "skad Ci ludzie sie tam biora? Jak transportowane sa zwloki do tego miasta?". Ano to proste. Zwloki przyjezdzaja same pociagiem w czasie, gdy jeszcze zwlokami nie sa. Ludzie, ktorzy czuja, ze odchodza z tego swiata przyjezdzaja do Varanasi w oczekiwaniu na smierc. Zdarza sie, ze ktos ma zle przeczucie i siedzi w tym miescie jeszcze 15 lat. Wtedy taki starzec, staruszka otwieraja stragan i handluja czym popadnie, bo za cos trzeba zyc. 




Mam nadzieje, ze opis zdjecia bardziej przyblizy charakter miejsca.


 Etap:
1. W budynku z wiezyczka, na drugim pietrze stoi czlowiek, ktory czeka na smierc.
2. Po prawej na schodach leza zwloki owiniete w pomaranczowe plotno.
3. W centralnej czesci zdjecia tuz pod budynkami nastepuje spalenie.
4. Ponizej ogien przygasa.
5. Za dziobem zielonej lodzi, to co pozostalo.
6. I sru do wody.
7. Na zielonej lodzi spi czlowiek bo jest zmeczony.

Spaleniu podlegaja tylko zwykli smiertelcy. Palenie jak juz pisalem to rodzaj oczyszczenia z win. Ludzie bez skazy, bez grzechy nie sa paleni bo nie ma takiej potrzeby. Sa to m.in. oswieceni, male dzieci, kobiety w ciazy i zwierzeta. Ich ciala sa wrzucane po smierci bezposrednio do wody. 

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Nie ma rady, trzeba czekac

Poruszamy sie po Indiach bardzo szybko. Jest to troche meczace nie przez dalekie odleglosci, ale przez zderzenie sie ze sciana. Zwykle uzeranie sie.
Nie mamy dostepu do internetu dlatego nie ma jak dodac zdjec lub cos sensownego napisac. Pomyslow co chcemy przekazac jest mnostwo i mamy nadzieje, ze niedlugo znajdziemy jakas kafejke, aby to opublikowac.
Przepraszamy szanownych czytelnikow.
Jakos sie trzymamy w tym dziwnym swiecie.
Pozdrowienia z New Delhi, Indie.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Niewiarygodne!

Incredible India! Niewiarygodne Indie! To takie prawdziwe. Ze swizutka pachnaca wiza wlecielismy z impetem do Kalkuty. Po kilku godzinach wbilo nas w ziemie. Tu jest tak odjazdowo, ze jakichkolwiek slow bysmy nie uzyli opisujac na przyklad ulice w Kalkucie, to nie jestesmy pewni czy ktokolwiek nam w to uwierzy.
Na srodku drogi stoi facet (taki menel) zawiniety w brudny koc z przyrodzeniem na wierzchu.
Kobieta zmywa naczynia w studziennce kanalizacyjnej. I co wierzycie?!
Postaramy sie w nastepnych postach oddac choc troche z tej atmosfery. Niestety nie moglismy zostac tam dlugo. Przyjaciel z Indonezji czekal juz w Darjeling. Teraz siedzimy popijajac slynna herbate, rozmyslamy co nas tu czeka.
Darjeling slynie z otaczajacych go pol herbaty i widokow na Himalaje. Niestety pogoda pod psem, wiec musimy uwiezyc tym co widzieli :(