sobota, 13 października 2012

siaba daba da zabawa trwa

KM 9162
(bez wojazy na Wyspach Karaibskich - google nie umie policzyc)

Droga przez jezioro Titicaca troche nam sie ciagnela. Nie dlatego, ze jestesmy slabi ale dlatego, ze co wies to impreza.
Pierwszego dnia jazdy (wyjechalismy z Puno w kierunku granicy z Boliwia) trafilusmy na swieto szkoly. Co chwile parada tanca, spiewu i grajkow. Jednym wychodzilo to lepiej innym troche gorzej ale zabawa byla przednia.




Ledwo ujechalismy 27km a we wsi wesele. Jakims cudem znalezlismy sie na przyjeciu. A tam ludzi okolo 80, zero jedzenia, zero stolow tylko kazdy z gosci przynosi skrzynke piwa. Niektorzy jedna (po to tylko aby ja zaraz przytulic i wypic od razu), a niektorzy takich skrzynek mieli ze 4. Skladajac zyczenia posypuja glowe mlodych nieskonczona uloscia konfeti.



Po godzinie pojawilo sie jedzenie. Hit. Bulka z kotletem i surowka w postaci kapusty i plastra pomidora. Zestaw  zwany dalej hamburgerem. Ci pierwsi dostali hamburgera na plastikowych tacach a Ci rozmieszczeni dalej (sala to takie betonowe patio, gdzie wszyscy siedza przy scianach) dostali juz po hamburgerze w reklamowce. Niestety bylismy juz najedzeni aby "zasmakowac" weselnego jedzenia ale piwka nie odmowilismy.
z prezentow to jeszcze komplet do sypualni


Po nastepnych 20 km wielka fiesta w miasteczku ku czci patronki parafii Dziewicy Mercedes, taki nasz odpust. Wszyscy tancza, graja, pija i sikaja wszedzie.
Ostatnie dni w Peru wspominamy nadwyraz sympatycznie tylko slonce nas nie oszczedzilo i wpadlismy w szal robienia zdjec, ze nie mozemy sie teraz z nich wygrzebac.


Boliwia troszke inna i ceny juz przyjemniejsze. Przyklad: pokoj na dwie noce i dwie osoby = 23zl.
W La Paz juz drozej 28zl za jedna noc i dwie osoby :)
A jezioro i okolice wygladaja tak:




Jestesmy w nieoficjalnej stolicy Boliwii.

wtorek, 9 października 2012

Jak dotrzec do Machu Picchu

Post dla tych, ktorzy grzebia w internecie. A co tam i my cos napiszemy.

Mozna to zrobic tak:
1. Pojsc do agencji turystycznej w Cusco, wylozyc od 200-500 US$ i kupic Inka Trail, Inka Jungle, Inka Tour, Inka "Srur", lub kazkda inna Inka i z glowy!

2. Wypruwac sobie flaki na 5-cio dniowej wedrowce po gorach startujac z tzw. 82km. Opoisow wiele w ineternecie.

3. Z Cuscco dojeechac do Ollantaytambo, a stamtad pociagiem za grube dolce (30-60 US$) do Agua Calientes. W Agua Calientes sa busiki 7 US$ (w jedna strone) pod sama brame Machu Pichu, pierwszy o 5:30 rano.

4. Sposob, ktory wybralismy nazywany w internecie czesto Advanture albo dla backpackersow, nbazwalismy "wycieczka szkolna":

* autobus Cusco - Santa Maria 7:00 trzeba kupic na dworcu Santiago przy av. Antonio Lorena, Cusco. Przejazd kosztuje 15 S (przywatne busy collectivo 30-45 S odjezdzaja z ulicy Pavitos), trasa to okolo 5h.
* Santa Maria - Santa Teresa , taxi collectivo 10 S
 MIT 1 - ludzie straszyli, ze trzeba cala droge zmawiac zdrowaski bo taskiarze jezdza jak wariaty, a droga jest przerazajaca. Rzeczywiscie trasa jest dosc "widokowa", po skalnej polce, ale kierowcy znaja ja bardzo dobrze. Okolo 40 min.
*  Santa Teresa - Hydroelectrica. Nastepna taksowka albo bus collectivo za 5 S. Transfer miedzy taksowkami jest bardzo plynny i nawet nie wiesz, ze zmieniles pojazd i ze siedzisz w bagazniku.
* Hydroelectrica - Agua Calientes . Spacer torami 8km, 2h.





MIT 2 - to zadne adventure ani nic wielkiego, poprostu sie idzie pó plaskich torach, nie ma tam zadnych tuneli, o czym czytalismy, za to jest spory ruch wycieczek szkolnych.
* w Agua Calientes mozna spac na kampingu 5 S/os. lub w jednym z wielu hoteli, hosteli itp.
MIT 3 - ceny noclegu i restauracji nie sa przerazajace, nawet nizsze niz w Cusco.
* wejscie do Machu Pichcu

MIT 4 - nie trzeba wstawac o 4 rano, aby byc pierwszym przy bramie. Brama jest na dole i otwiera sie o 5:00. Sprawdzaja tam bilety.


gora smieci wita czesto i prawie wszedzie.


* spacer po schodach
MIT 5 - ten spacer nie zabija. Okolo 1h marszu,  poziom srednio-trudny, lekka zadyszka,. ale warto bo ze schodow nie widac "miasta" do samego konca, a z busa widac :)
PRAWDA nie MIT - po 10 rano jest zatrzesienie ludzi i nie da sie zrobic dobrego zdjeca.
MIT 6 - wejsce na Wayana Pichcu (gora , z ktorej widac miasto) odbywa sie przez wczesniejsza rezerwacje biletow, a nie jak pisali pierwsze 400 osob/dzien

Bilety mozna wczesniej kupic:
- przez internet i oplacic w ciagu 6h
- w jednym z dwoch punktow Ministerstwa Turystyki w Cusco (calle Nueva Baja lub Av de la Cultura)
- w punkcie Ministerstwa w Agua Calientes (otwierany bardzo wczesnie, zamykany o 21)
Proponujemy wczytac sie dokladnie w podawane na stronie www.machupicchu.gob.pe poszczegolne limity wejsc i rodzaje biletow.

czwartek, 4 października 2012

Madziu piciu?

"To mozliwosc spelnienia marzen sprawia,  ze zycie jest tak fascynujace." Paulo Coelho





Machu Picchu jest identyczne jak na zdjeciach w albumie "Najpiekniejsze miejsca na ziemi", ktory stoi na polce z ksiazkami w domu moich Rodzicow. Potwierdzam jest piekne i oszalamiajace.





  

Opuszczone miasto Inkow, na Starej Gorze (tlum. Machu Picchu) jest kompletnie niewidoczne z dolu. Po calym dniu w autobusach, busach, marszu i wspinczce po oblednych schodach o 5tej rano czlowiek nawet dokladnie nie podejrzewa na ktorym szczycie ono sie znajduje.





Doszlismy tak jak radzili inni na wschod slonca! Szok! Brak slow!



  

Miasto jest ogromne i kompletne. Pola uprawne, domy, swiatynie, obserwatorium astronomiczne, straznica, mosty, systemy dostarczania wody. Az wiezyc sie nie chce ze taka cywilizacja upadla poprzez jeden hiszpanski podstep. Otoz kolonizatorzy przybyli na tereny inkow i "dogadali" sie z nimi: ziemia za zloto itp. Wszystko wygladalo ok, hiszpanie zorganizowali cos w rodzaju biznes lunch i zaprosili wszystkich najwazniejszych Inkow. Zabili ich wszystkich jednego dnia. Cywilizacja inkaska byla bardzo zhierarhizowana i po tej katastrofie po prostu nie bylo komu zastapic wymordowanych. I taki byl poczatek konca...

 



środa, 3 października 2012

Coca, bynajmniej nie Cola

Ceviche - surowa ryba, marynowana w soku z limonki i chilli, ze swieza cebulka. Jest w Peru wszedzie, w kazdym miescie, w kazdej wsi jest cevicheria czyli kiosk z cheviche, uwazana za potrawe narodowa.

na zdjeciu w zestawieniu z gotowana juka i inna gotowana juka;)

Inka Cola- nie ma sie co rozpisywac oranzada zwykla, ciekawostka produkt Coca-Cola Company.


Koka - mozna zaparzac jak herbate, albo rzuc. W pierwszej postaci smakuje jak zielona herbata w drugiej jak trawa. Pomaga podobno na bole glowy przy chorobie wysokosciowej i ogolnie ma pobudzac jak kawa. Zaobserwowany przez nas efekt ZADEN!


Chicharon z alpaki - chicharon to byly w Kolumbii wielkie skwarki tutaj to juz inna bajka. Na zdjeciu serwowane w woreczku scinki miesa alpaki (taki rodzaj lamy, w polsce wystepuje czesto w krzyzowkach) z gotowana kukurydza i ziemniakiem i czyms co przypominalo jadra! smakowalo jak kulki z tluszczu (fe). Ale miesko pyszne.


Chicha - chicha w kazdym kraju a nawet regionie oznacz inny napoj. Raz winiak, raz piwo, raz napoje bezalkoholowe o roznych kolorach czlowiek juz sie gubi co kupuje. Tutaj na przyklad jest to bezalkoholowy napoj z jablka, ananasa i czarnej kukurydzy.