piątek, 14 września 2012

Ekwador

Do Ekwadoru mozna przyjechac chocby po to aby szwedac sie wulkanach. Jest ich cale mnostwo i bardzo latwo znalezc do nich droge


ale trzeba uwazac bo niektore wybuchaja co dwa dni


 a wtedy trzeba uciekac

Jak nie wulkan to trzesienie ziemii. I jak tu zyc? :)


Po Ekwadorze podrozuje sie dosyc przyjemnie. Szerokie drogi z poboczem 





Czsami ich nie ma, ale taki urok gor wysokich




Za autobus sie placi w zaleznosci ile czasu chcesz/badz musisz w nim spedzic. Wg schematu 1h = 1 US$ (dolar amerykanski jest oficjalna waluta w Ekwadorze).

 
  Czasami droga sie wydluza i ...




... kilka godzin pozniej wszystko wraca do normy.


Mozna cos zjesc lub kupic na targu.




środa, 12 września 2012

Czy wiesz, ze ...

Co nas ostatnio zdziwilo? Droga w kierunku granicy ekwadorsko-peruwianskiej zostala zbudowana z funduszy Uni Europejskiej! Caly odcinek od Santa Rosa do Huaquillas na poludniu Ekwadoru.

Moze dostajemy za to banany??


niedziela, 9 września 2012

Cuidado piso mojado

Jakos nam czas zlacial az posta nikt nie wyslal :)
W tym czasie przturlalismy sie do granicy ekwadorsko-peruwianskiej poprzez deszcze, zawalone drogi w gorach i takie tam atrakcje. 
Krotki odpoczynek w wiekszej, nieco bogatszej miejscowosci Ekwadoru, czyli w Cuenca i dalej rura. Jazda byla bardzo przyjemna, krajobraz zmienial sie praktycznie co kilometr. Raz jedziesz w gestym lesie po czym za przelecza susza jak diabli.





Ostatni odcinek do granicy (70km) przejechalismy wsrod plantacji bananow odwiedzajac jedna z nich. Trafilismy na sort "niemiecki", czyli banan pierwsza klasa. 




 No i Peru.
Ozesz ku!@#$a, bo nie da sie inaczej opisac tego smrodu, syfu i tego nic dookola. Pustynia jak okiem siegnac. To nic ze 500m od ciebie jest ocean. Zero wilgoci.




Na drodze tez sie jedzie nie za dobrze. Co chwile zjezdzamy z drogi aby przepuscic auto ktore trabi z naprzeciwka bo wlasnie wyprzedza auto, ktore wyprzedza motoriksze. Na poboczy czekaja na nas juz sepy, ktore wlasnie zakaszaja wlasnie jakiegos pieska.
Takiego folkloru sie nie spodziewalismy, ale chociaz jedzenie poprawilo sie i to bardzo i ceny zblizone do polskich.


Decydujemy sie na autobus bo przed nami tylko pustynia. Po 20h jakze dramatycznej jazdy w autobusie (ale o tym moze kiedys opowiemy przy znacznej ilosci alkoholu :) ).
LIMA.

niedziela, 2 września 2012

Folklor ekwadorski


Po tym jak zakupilismy kilka pamiatek na wiejskim targowisku (w Otovalo jest najwiekszy targ w Ameryce Pld, ale to nie ten,)), postanowilismy cos wszamac bo pedalowanie spala kalorie.


No i trafily sie smakowitosci





zywe puszyste i mieciutkie, na talerzu prezentuja sie tak:


Nic innego tylko swinki morskie czyli Cuy´e, w smaku zupelnie jak krolik, identyko.

Z kulinarno zakupowych wrazen byl jeszcze targ niedzielny:





sobota, 1 września 2012

0°0'0''

Ekwador,


 ceny spadly co nas bardzo cieszy ale za to jedzenie P A S K U D N E. Trudno, trzeba jesc tylko tyle aby przetrwac.
Jak wiemy Ekwador znaczy rownik. Niedaleko Quito znajduje sie tzw. Mitad del Mundo (w wolnym tlumaczeniu /Srodek swiata/. Po 2h jazdy autobusami jestesmy pod pomnikiem kuli ziemskiej na cokole, mowiacym "turysto jestes na rowniku!!" w jakims czyms przypominajacym wesole miasteczko. Z ta roznica, ze w wesolym miasteczku jest co robic i z ta roznica ze rownik lezy 250 metrow dalej (wyznaczanie odbywalo sie zanim wymyslono GPS).


Udajemy sie te 250 metrow dalej do prywatnego muzeum, ktore milo nas zaskoczylo. Pani opowiedziala nam o kulturze, obrzedach Indian z Amazoni m.in. jak wyprawiac ludzkie glownki i skurczyc je do rozmiarow laleczki, no i rowniez o tym co sie dzieje na rowniku.


 Z Quito jedziemy ta slynna Panamericana pomiedzy licznymu wulkanami i takimi tam atrakcjami.do bardzo turysztycznej miejscowosci o dzwiecznej nazwie Banos (tlum. Kible albo Lazienki co chyba bardziej pasuje w tym kontekscie).


 Z Banos natomiast wiedzie piekna droga rowerowa, zachwycajaca. Co chwile miajamy wodospady, kanion rzeki rozszerza sie i prezentuje swoja potege. Pogoda tez zaprezentowala swoje oblicze. Cala droge lalo ale warto bylo.



ps. Nowe zdjecia w galerii